Akademia ADHD-owca

Bez kategorii

Gdy dzieje się tragedia, a życie toczy się dalej

Kraków kojarzy mi się z moją przyjaciółką, godzinami spacerów po pięknych uliczkach, jarmarkiem bożonarodzeniowym, klimatem, urokiem, pięknem przyrody, historią, mocą, tajemnicą… A od wczoraj też z bólem i cierpieniem. To jednak nie przekreśla wszystkich pięknych wspomnień, które Kraków mi podarował. Jak w sobie pomieścić wdzięczność i smutek? Radość i lęk? Lekkość i ciężar? Niedawno próbowałam napisać o żałobie pozbawionej praw. Dziś przyszło mi pisać o żałobie, która prawnie została wręcz ustanowiona. Żałoba narodowa, w której aktualnie jesteśmy, jest czymś rzadkim i trudnym zarazem. To jeden z niewielu momentów, w których cały kraj zgadza się, że wolno się zatrzymać. Że wolno płakać, nawet po kimś, kogo nigdy się nie spotkało.

Zwykle bywa inaczej. Często nosimy w sobie smutek, któremu świat nie daje miejsca, bo uznaje, że nie jest dość ważny. Po stracie, o której nie wypada mówić, po kimś, kto formalnie nie był dla nas wystarczająco bliski. To właśnie żałoba pozbawiona praw, cicha i samotna. Dziś jest odwrotnie. Smutek dostał oficjalne pozwolenie, a i tak wielu z nas nie wie, co ze sobą zrobić.

Jak pomieścić w sobie to wszystko?

Nie wiem, czy na pytanie o to, jak pomieścić w sobie wdzięczność i smutek, da się odpowiedzieć raz na zawsze. Wiem za to, jako psycholożka i jako człowiek, że nie trzeba między nimi wybierać. Te uczucia nie wykluczają się nawzajem, choć bardzo chciałyby, żebyśmy tak myśleli.

Można kochać Kraków za wszystko, co podarował, i jednocześnie opłakiwać to, co się w nim wydarzyło. Można czuć ulgę, że bliscy są bezpieczni, i ciężar na myśl o tych, którzy bezpieczni nie byli. Można w środku żałoby złapać się na śmiechu, a chwilę później na łzach. Nasza psychika potrafi nieść dwie prawdy naraz. I nie rozpada się od tego.

Trudno robi się dopiero wtedy, gdy zaczynamy się za te uczucia karać. Gdy wmawiamy sobie, że nie mamy prawa czuć smutku, bo przecież nas to bezpośrednio nie dotknęło. Albo że nie wolno nam cieszyć się niczym, dopóki inni cierpią. Wtedy do bólu dokładamy poczucie winy, a ono jest ciężarem, którego nikt od nas nie wymaga.

Masz prawo to czuć

Jeśli od wczoraj chodzisz rozbit*, choć jesteś setki kilometrów od Krakowa, masz do tego pełne prawo. Wiadomość o przemocy narusza ciche założenie, z którym żyjemy na co dzień, że świat jest w miarę bezpieczny i przewidywalny. Układ nerwowy to wychwytuje i reaguje niepokojem, nawet jeśli rozumowo wiesz, że Tobie nic nie grozi.

Reakcje bywają różne. Smutek i łzy bez wyraźnego powodu. Złość i szukanie winnych. Lęk o najbliższych. Odrętwienie i myśl, że właściwie nic nie czujesz. Trudność ze snem i ze skupieniem. Każda z nich mieści się w normie. Odrętwienie bywa równie zdrowe jak płacz, bo to sposób, w jaki psychika daje sobie chwilę, żeby nie przyjąć wszystkiego naraz.

Jeśli masz ADHD albo jesteś w spektrum, te dni mogą uderzać w Ciebie mocniej. Emocje bywają intensywniejsze, trudniej je wyregulować, a natłok doniesień przytłacza szybciej. To nie Twoja wina ani słabość. Tak po prostu działa Twój układ nerwowy. Daj sobie wtedy więcej ciszy i więcej przerw niż zwykle.

Jak się sobą zaopiekować w te dni

Nie chodzi o to, żeby szybko poczuć się dobrze. Chodzi o to, żeby przejść przez te dni, nie raniąc przy tym siebie.

Dawkuj sobie wiadomości. Sprawdź, co się dzieje, i odłóż telefon, bo oglądanie w kółko tych samych obrazów nie daje Ci wpływu na nic, a napięcie tylko rośnie. Trzymaj się rytmu dnia, bo posiłki, sen i zwykłe czynności dają grunt pod nogami, gdy w środku jest chaos. Ruszaj ciałem, choćby krótkim spacerem, bo emocje mieszkają także w ciele. Rozmawiaj o tym z kimś, bo nazwane uczucie jest lżejsze niż noszone w samotności. I pozwól sobie na mały rytuał, zapalenie świecy albo chwilę ciszy, bo to pomaga umysłowi ułożyć to, co ciężej czasem wyrazić słowami.

Kiedy sięgnąć po pomoc

Większość z nas przejdzie przez te dni o własnych siłach i napięcie z czasem opadnie. Warto jednak zareagować, jeśli po kilku tygodniach wciąż nie możesz funkcjonować, objawy się nasilają albo pojawiają się myśli rezygnacyjne. Prośba o pomoc to rozsądek, nie słabość. Z takimi stanami nie trzeba zostawać w pojedynkę.

  • 112, numer alarmowy, gdy ktoś jest w bezpośrednim zagrożeniu,
  • 800 70 2222, całodobowe Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym,
  • 116 123, telefon zaufania dla dorosłych,
  • 116 111, telefon zaufania dla dzieci i młodzieży.

Kraków dalej będzie dla mnie miastem spacerów, jarmarku i czasu z bliskimi. Od wczoraj będzie też miejscem, w którym wydarzyło się coś, czego nie da się cofnąć. Jedno nie wymazuje drugiego. Piękne wspomnienia zostają piękne, a ból zostaje bólem, i oba mają u mnie miejsce. Myślę, że właśnie na tym polega niesienie żałoby. Ból nie znika na zawołanie. Ale z czasem obok niego znów robi się miejsce na życie, na wdzięczność i na kolejne spacery po tych pięknych uliczkach.

Kontakt

Napisz do mnie

Opisz krótko, w czym mogę pomóc, a odpowiem osobiście.

Online
Konsultacje i sesje online
Umów się
Znany Lekarz
Social




    Chcę otrzymywać newsletter Mai Benn z wiedzą o ADHD u dorosłych, nowymi wpisami i informacjami o ofercie.